Co by było, gdyby angielskiemu matematykowi, Charlesowi Babbage'owi, udało sie dokończyć budowę maszyny różnicowej? Gdyby następnie rozwinął i urzeczywistnił swój projekt maszyny analitycznej? Jak zmieniłby się świat, gdyby w połowie XIX wieku wiktoriańska Anglia wkroczyła w erę informatyzacji? Odpowiedzi na te pytania próbują udzielić William Gibson i Bruce Sterling w swojej słynnej Maszynie różnicowej - powieści, która zrodziła steampunk, a przynajmniej przyniosła temu nurtowi niezwykłą popularność.
Przyznam się ze wstydem, że zakończona właśnie lektura była moim pierwszym kontaktem z tą książką. Zawdzięczam go naszemu nieudanemu steampunkowemu wyzwaniu, i ten fakt jest dla mnie ostatecznym dowodem na to, że warto było je podjąć. Żałuję, że nie zaczęliśmy od tej właśnie lektury, bo już w połowie powieści nabrałem przekonania, że mam do czynienia z dziełem niezwykłym. I dobrze się stało, że wydawnictwo MAG zdecydowało się na jego wznowienie.
Akcja Maszyny różnicowej toczy się w 1855 roku. Anglia, rządzona przez Radykalną Partię Przemysłową, z wciąż żyjącym Lordem Byronem na czele, kształtuje oblicze świata, korzystając z potęgi, jaką daje jej wykorzystanie napędzanych parą maszyn. Naukowcy i przemysłowcy kontrolują politykę, masowo zapełniając ławy Izby Lordów, skutecznie spychając dziedziczną arystokrację na dalszy plan. Technologia zmienia społeczeństwo, znaczenia nabierają związki zawodowe, nowego porządku strzeże policja i tajne służby, gromadzące informacje o obywatelach w przepastnych bazach danych. Spójny, konsekwentnie zbudowany świat powieści odmalowany jest najdrobniejszych szczegółach - poznajemy go stopniowo, wędrując wraz z narratorem za trójką bohaterów - Sybil Gerard, luksusową prostytutką, córką przywódcy antyprzemysłowej opozycji; Edwardem Mallorym, odkrywcą, paleontologiem i Laurentem Oliphantem, dyplomatą i szpiegiem. Poznajemy Londyn, pełen napędzanych parą powozów, geografię jego ulic i przekrój społeczny, a przy okazji spotykamy historyczne postacie, którym autorzy nakreślili alternatywne życiorysy, dopasowane do wykreowanej przez nich rzeczywistości.

Równie dużo pracy co w konstrukcję świata, Gibson i Sterling włożyli w konstrukcję swoich bohaterów. I opłaciło się. Kibicowanie Edwardowi Mallory'emu, najbardziej wyrazistemu z nich, w rozsupływaniu skomplikowanej, wyraźnie go przerastającej intrygi dostarcza wiele frajdy. Nasz paleontolog przemierza świat krokiem zdobywcy, brawurą i bufonadą nadrabiając braki w inteligencji, nie zauważając nawet połowy popełnianych po drodze gaf. To człowiek swojej niezwykłej epoki, powstałej z mieszanki stechnologizowanego społeczeństwa z wiktoriańską moralnością i jej konwenansami - z jednej strony pragmatyk, z entuzjazmem przyjmujący wszystkie techniczne nowinki, z drugiej idealista, borykający się z wyrzutami sumienia z powodu konieczności łamania zasad, które do tej epoki już nie przystają.
Na koniec podzielę się niesamowitym odkryciem. Już wiem, co jest nie tak ze steampunkiem. Dzięki Gibsonowi i Sterlingowi, którzy stworzyli literaturę, w której pojawiły się rekwizyty w postaci parowych maszyn. Konstruowanie powieści w odwrotnej kolejności nie jest po prostu dobrym pomysłem...
William Gibson, Bruce Sterling, The Difference Engine, Bantam Spectra Book, 1992; William Gibson, Bruce Sterling , Maszyna różnicowa, tł. Piotr W. Cholewa, Wyd. MAG, 2010
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz